Zamarzła maszynka do cięcia stóp procentowych

Po zawrotnym roku 2025, gdy stopy procentowej spadały w tempie, którego nie widzieliśmy od ponad dwóch dekad, Rada Polityki Pieniężnej wcisnęła hamulec. Czy na długo? Sytuację komentują Tomasz Kowalski i Tomasz Bujański z ANG Odpowiedzialne Finanse.
Na stołecznym Placu Powstańców Warszawy wieje chłodem. I to nie tylko na zewnątrz, w końcu temperatury za oknem wynoszą blisko zera, ale także w budynku Narodowego Banku Polskiego, gdzie urzęduje Rada Polityki Pieniężnej. Czyżby stopy procentowe zamarzły? Na ostatnim posiedzeniu RPP utrzymała je na dotychczasowym poziomie. Stopa referencyjna Narodowego Banku Polskiego wynosi cały czas 4,00 proc.
A jeszcze nie tak dawno w tym samym miejscu było gorąco. Członkowie Rady od września co miesiąc cięli stopy równo o 0,25 punktu procentowego. Jeszcze w grudniu, tuż przed świętami, nie odkładali nożyczek – ostatnia taka sytuacja, gdy stopy ścięto na posiedzeniu w ostatnim miesiącu roku miała miejsce przed 13 laty. Preludium do Wielkiego Cięcia, które ostatnio obserwowaliśmy, dokonało się w lipcu, a jeszcze wcześniej w maju, kiedy także obniżono poziom stóp procentowych o 0,5 proc. Kto by pomyślał, że na majówkę wyjeżdżaliśmy, gdy główna stopa referencyjna wynosiła 5,75 proc.?
Przewidywana pauza operacyjna
Obecna przerwa w obniżkach stóp procentowych była spodziewana przez ekonomistów. I choć widzą oni jeszcze przestrzeń do spadków (część ekonomistów wspominała o 3,50 proc. jako docelowym poziomie stóp, inni o 3,25 proc.) to nie przewidują, że będą tak dynamiczne, jak dotychczas.
– W 2025 r. stopy procentowe zostały obniżone łącznie o 1,75 punktu procentowego. To bardzo dużo. Nikt w regionie nie obniżał stawek referencyjnych w takim tempie. Dlatego nic dziwnego, że RPP działa teraz w trybie „wait and see”, czego zresztą zapowiedź można było wyczytać z konferencji prasowej po ostatniej decyzji i wypowiedzi samych członków RPP – wskazuje Tomasz Kowalski, Dyrektor zarządzający z ANG Odpowiedzialne Finanse.
„Wait and see”, czyli „czekaj i obserwuj”. Można powiedzieć, że to pauza operacyjna. Rada Polityki Pieniężnej pod przewodnictwem prof. Adama Glapińskiego, prezesa NBP, powstrzymuje się od działania i obserwuje uważnie sytuację makroekonomiczną. O takim trybie działania wspominali w wywiadach Henryk Wnorowski i Ludwik Kotecki, członkowie RPP. Jest to też spójne z zaleceniami, które Polska otrzymała od Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
Krucha równowaga
Ostrożność w działaniu Rady jest zresztą wskazana. Po pierwsze, efekty dokonanych obniżek ujawnią się w pełni dopiero za kilka miesięcy.
Pod drugie, obecnie w światowej polityce toczy się gra o ropę naftową – interwencja USA w Wenezueli, kraju o największych zasobach tego surowca na świecie, oraz rozmowy o zablokowaniu rosyjskiej floty cieni, czyli tysiąca statków przewożących rosyjskie baryłki, mogą mieć wpływ na jego cenę. A to przecież notowania ropy i gazu (jego cena jest skorelowana z cenami ropy) wpływały w dużej mierze na wysokie ceny energii kilkadziesiąt miesięcy temu. To podbijało inflację i było jednym z głównych argumentów, który skłaniał RPP do utrzymywania wysokich stóp procentowych.
Po trzecie, zarówno w Polsce, jak i całej strefie euro, odnotowuje się wysoką inflację w sektorze usług. Jest ona równoważona niską inflacją w innych obszarach (energia, żywność), co w rezultacie sprawia, że w grudniu, wedle szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego, inflacja CPI wyniosła 2,4 proc. To mniej niż spodziewali się analitycy. Jednak równowaga ta jest krucha – zmiana jednego elementu układanki może przewrócić całe domino.
Ceny kredytów spadają
Mimo że w styczniu stopy procentowe stoją w miejscu, to wskaźnik WIBOR kontynuuje marsz na południe. Na początku stycznia po raz pierwszy od blisko trzech lat spadł poniżej poziomu 4 proc. – i to zarówno w ujęciu WIBOR 3M (3,97 proc.), jak i WIBOR 6M (3,85 proc.). Pół roku temu, w pierwszych dniach lipca 2025 r. wartości te wynosiły odpowiednio 5,24 proc. i 5,03 proc.
Przypomnijmy. WIBOR to oprocentowanie, po jakim banki pożyczają sobie nawzajem pieniądze. Dla kredytów hipotecznych najważniejsze są dwa wskaźniki – WIBOR 3M (na trzy miesiące) i WIBOR 6M (na pół roku). To faktycznie o nie, a nie o stopę procentową ustalaną przez RPP, operte jest oprocentowanie większości kredytów mieszkaniowych w Polsce.
– W przypadku kwoty kredytu hipotecznego na 450 tys. zł, pożyczonej na 25 lat i oprocentowania na poziomie 6,93 proc. kredytobiorca do lipca musiał przelewać do banku ratę w wysokości 3160,44 zł. Uwzględniając WIBOR z początku stycznia jego rata obniża się o 329,46 zł – komentuje Tomasz Bujański z Działu Wsparcia Kredytów Hipotecznych ANG Odpowiedzialne Finanse, firmy pośrednictwa finansowo-ubezpieczeniowego. – Rata obniży się jeszcze bardziej w przypadku wyższych kwot zobowiązań. Przykładowo, osoba, która zaciągnęła kredyt na kwotę 800 tys. zł na wspomnianych już warunkach, co miesiąc będzie oddawać do banku o 585,71 zł mniej – dodaje Tomasz Bujański z Działu Wsparcia Kredytów Hipotecznych z ANG Odpowiedzialne Finanse.
Tomasz Bujański zaznacza, że obniżka rat nie jest automatyczna. Następuje dopiero w momencie aktualizacji harmonogramu kredytu. Wówczas banki wyliczają wysokość rat na podstawie WIBOR-u obowiązującego w tym momencie.